Ale to już było…
Najnowsze komentarze
Meta
  • Wszystkich wizyt: 3055
  • Dzisiaj wizyt: 4

Podobno ktoś tęskni za moim pisaniem ;-)

Jejku ile rzeczy tu nie zapisałam…
Nie mam czasu, chęci…
Może też fakt, że nie jest to już tak anonimowe jak kiedyś zniechęca…
A co się dzieje?
Hmm…
Dzieciaki rosną, dają popalić, ale radości i satysfakcji z naszych maluchów też mamy co niemiara.
Młoda dostała się na studia no i ma teraz przeżywkę: czy sobie poradzi, czy zdąży z dokumentami do stypendium, a czy je dostanie, a czy akademik uda się załatwić…
No normalne, że się przeżywa… Tylko trzeba podejść do sprawy konstruktywnie, działać, a nie siedzieć i się użalać nad sobą!

Rozpoczęliśmy budowę naszego domu. Chyba dość naiwnie wierzyłam, że uda nam się zrobić w tym roku stan zero. Niestety finanse (właściwie ich brak) stanowią dla nas dużą przeszkodę. Bez konkretnego kredytu na budowę domu idzie jak po grudzie.
Adam bardzo dużo robi sam. Śmieję się w duchu, że jak skończy się sezon, to będę bała się do niego podejść, przytulić, żeby mi nie zrobił niechcący krzywdy;-) Taki będzie silny po przerzuceniu takiej ilości ton betoników, piasku, betonu, maszyn…:-)
Bardzo chciałabym mu choć trochę pomóc w tej pracy, ale nie bardzo jest jak. Nie ma z kim zostawić dzieciaków, a jak je zabieram ze sobą to przeszkadzają i strasznie trzeba je pilnować, żeby nie wpadły do jakiejś dziury albo nie podeszły zbyt blisko maszyny…
A w ogóle to wkurza mnie ta nazwa STAN ZERO. Tyle ciężkiej pracy, pieniędzy, zachodu, a ktoś powie, że to ZERO ;-)
Jutro… właściwie dzisiaj wracam do pracy. Koniec wakacji!
Nie były to łatwe wakacje, bo od siedzenia w domu z dziećmi dostawałam już fisia :-)
Włączę sobie pralkę, zmywarkę, cztery palniki w kuchence, może dorzucę mopa albo odkurzacz – rozrywka na full, a potem usiądę sobie na niskim stołku, żeby dzieci łatwiej mogły mi wejść na głowę… Takie myśli, uczucia towarzyszyły mi jeszcze niedawno.
Do tego troska o to, że nie mam z kim zostawić Zośki od września, zamartwianie się o rachunki za prąd, o to, czy od września dam radę spiąć domowy budżet… Agnieszce na te studia też wypadałoby coś dać i pomóc jej. Jak sobie poradzę z dwójką dzieci w przedszkolu? Co, jak zaczną chorować tak często, jak Piotrek w minionym roku? Nieustający bałagan i ciasnota w domu… Tysiące problemów i poczucie, że już nie daję rady, że jestem sama w tym wszystkim… Czasami przygniata mnie to wszystko i robię się smutna, zła… A nie chcę się głośno użalać nad sobą…
Potrzebowałam choć na trochę oderwać się od funkcji kury domowej. W sumie trochę się udało. Kilkugodzinne wypady rowerowe, chociaż kończą się dla mnie dość boleśnie – dobrze mi robią.

A rano będę stękać, że się nie wyspałam… norma w niedzielę przed pracą nie mogę spac….

2 Odpowiedzi na Podobno ktoś tęskni za moim pisaniem ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>