14 miesięcy 2012-04-23 13:49:31

Nie wiadomo kiedy Zosi wyszły czwórki.

Wczoraj podjęłam decyzję o odstawieniu jej od piersi. Znowu to dla mnie trudne... Wiem, że mała już się nie najada moim mlekiem, a karmienie zaspokaja głównie jej potrzeby emocjonalne. Wymyślam sobie wiele zdroworozsądkowych powodów, dla których powinnam już skończyć z karmieniem, ale dla mnie to też duże wyzwanie emocjonalne...

Mała jest niesamowicie sprytna i bystra. Potrafi wleźć sobie na fotel, z fotela na ławę i mocno wali w klawiaturę laptopa. Haha ma opanowaną technikę walenia dwoma rączkami :-) Conajmniej 3 razy dziennie idzie do sypialni i opróżnia szufladę ze skarpetkami i z lubością włazi na Piotrka łóżko i sobie po nim skacze. Na swoje pierwsze urodziny dostała wózek i lalę. Lala jednak rzadko ma od niej pozwolenie na jeżdżenie w wózku :-) Dużo bardziej pasują jej tam klocki, autka i inne zabawki, które z dumą wozi. Wyrzucanie zabawek ze skrzynki to wielka frajda. A jeszcze fajniej jest jak sobie do tej skzrynki wejdzie, rozsiądzie się i może robić przegląd zabawek z bliska :-)
Ulubione zajęcie Zosi to wyciąganie chusteczek z opakowania. Mogą być nawilżane, ale i zwykłe higieniczne świetnie fruwają :-) Dużo łatwiej też podrzeć je na drobne kawałeczki ;-)
Zosia uwielbia bawić się w "gotowanie" tzn. miesza sobie lyżeczką w kubeczku albo miseczce, udaje, że je. Ale ta mała obsrewatorka zauważyła, że kiedy się slodzi, to łyżeczka pracuje zupełnie inaczej. Nie uderza o dno kubka. Mała świetnie naśladuje sypanie cukru do kubeczka :-)
Do niedawna tylko Piotruś wykazywał przejawy zazdrości. Teraz Zosia energicznym ruchem szarpie Piotrusia i przegania z kolan mamy, albo nie zważając na to, czy jest tam jeszcze miejsce, wdrapuje się na kolana :-) A jak ona piszczy, krzyczy, "dyskutuje".... :-) Bardzo energiczna dziewczyna. Beata mówi na nią DYREKTORKA :-) I na prawdę w postawie, w gestach, zachowaniu widać u niej te dyrektorskie zapędy. Jest też niezłą aktorką. Jakie miny potrafi zrobić i jak szybciutko wyciśnie z siebie łzy, gdy usłyszy magiczne słowo: nie wolno!
Wszędzie pełno tej naszej Zosiuni! A Piotruś bardzo ją kocha. Przytula się do niej, całuje rączki i mówi: moja siostrzyczka, moja Zosiunia :-)
Piotruś skończył 3 lata. Wciąż nie umiem sobie poradzić z nauczeniem go sikania nie do pieluchy. A zależy mi na tym, bo od września chcę go puścić do przedszkola i powinien już umieć załatwiać swoje potrzeby. A póki co, to on nawet o tym słyszeć nie chce. Jak zdejmę mu pieluchę to nasiusia na podłogę, albo jeszcze gorzej, bo na tapczan. A kupy może w ogóle nie zrobić jak nie ma pieluchy. Puszczam go w majteczkach i co jakiś czas pytam, czy pójdziemy do wc, ale niezmiennie słyszę: nie keć (w jezyku Piotrka znaczy: nie chcę)!
Młody ma bardzo silną alergię. Z tego zrobił się problem z oddychaniem, migadałami. Skóra ciągle jak tarka... Do tego doszedł jeszcze jeden incydent. Nastarszył mocno Adama. Mnie nie było przy tym, więc mi łatwiej uwierzyć, że to był napad histerii, a nie coś gorszego... We czwartek jedziemy na konsultacje do lekarza... ciekawe co nam powie pani doktor...
Piotruś fajnie mówi ;-) Zamienia głoski t na k i d na g. Np. idziemy go gomu (idziemy do domu). Długi czas zamiast tata, tauś było kaka i kakuś. W tym jednym przypadku na szczęście zaczął wymawiać t. Fajnie to brzmi: ko jeś tata :-) ku jeś mamusia :-) Zegar robi ki kak, a jak chce, żeby mu włączyć bajki to prosi o bejbi kewi (baby tv). Kiedy chce gry na facebooku, to mówi do mnie: a kejas siagamy na fochelu i kikamy kaki kimobajl (teraz siadamy na fotelu i klikamy ptaki t-mobile - czyli angry birds) albo mamo siagaj go lakopa (mamo siadaj do laptopa). Najlepsze jest to, że mówi chętnie, powtarza wszystko co usłyszy i nie zraża się, jak coś mu nie wychodzi. Ma super pamięć. Ostatnio poszłam z nim na osiedle, a on przypomniał sobie, że jest tam plac zabaw, na którym bylismy kilka miesięcy temu.  Cytuje całe fragmnety dialogów z bajek, i śpiewa piosenki. Po swojemu, ale otwarza tekst i melodię. Piotruś jest super! Tylko niestety od Zosi nauczył się, że płaczem zdobywa się uwagę i potrafi odstawić niezłe sceny.

Kocham te moje dzieciaki. Wszystkie! To najstarsze też.
Zaczęło się narszcie "udomawiać" i chyba zaczynamy łapać lepszy kontakt. W szkole też zrobiła postępy...

Jest dobrze. Oby tak dalej. Mamy jeszcze wiele planów i marzeń do spełnienia.



skomentuj (0)
Księga Gości
Gorąco polecam!!!
Pomoc psychologiczna Oferta profesjonalnej pomocy psychologicznej dla rodzin, małżeństw, rodziców, dzieci

Zainteresowały mnie...
Maldinka

inne oblicza
spotkanie z albinoską
Spróbuję jeszcze raz...

Tabele kalorii i nie tylko
Co słychać u maluszka? przebieg ciązy i rozwój dziecka
Pomocnik nr 2
Pomocnik nr 1

******
mężczyzna gotuje
Wanad
mamy
podobnie jak ja?
Nina
kobieta
Agnieszka - dawniej Kronikarz
bewerja